Parę słów o miłości



W mojej głowie pojawił się kiedyś pomysł by kupić samochód o jakim zawsze marzyłem. Miało to być auto z poprzedniej epoki coś co będzie zwyczajnie fajne :)
Tak więc analiza rynku i wyszło na to, że stać mnie na auto z PRL. Kolejna analiza i kończy się na tym, że z różnych względów wybór pada na Żuka w wersji bojowej - strażackiej.
Znalazłem kilka ofert ale zdecydowałem się na egzemplarz z okolic Trzebnicy i tak zaczął się romans z Żukiem <3

Miało być pięknie ale już same początki były trudne. Poprzedni właściciel był politykiem to znaczy tylko jedno : OSZUST I ZŁODZIEJ. Niestety dałem się złapać i miałem potem nielada problemy z rejestracją pojazdu oraz wyjaśnieniem sprawy z OC. Dzięki mojej determinacji sprawa skończyła się happy endem.

Tak więc czas było zacząć prace, zacząłem od lakiernika, który oferował niskie ceny i takie też były usługi świadczone przez niego. Auto zyskało nowy czerwony kolor - CAŁE łącznie z szybami i kołami :)

Trochę jeszcze podłubałem, ale przez większość czasu Żuczek zbierał kurz i stał w garażu. Każdy wyjazd tym autem wiązał się z wlaniem w niego cysterny paliwa, oprócz tego był mega głośny i na swojej trzybiegowej skrzyni jechał nie więcej niż 70 km/h.

Posiadałem go około trzy lata i nie zrobiłem nim nawet tysiąca kilometrów, byłem nim na JEDNYM zlocie. Mimo wszystko było warto, każda przejażdżka nawet ta najkrótsza dawała mnóstwo frajdy. Dzięki Żukowi stałem się członkiem Stowarzyszenia Moto Weteran Wałbrzych​   gdzie mogłem poznać super ludzi i brać udział w organizacji Rajdu Pojazdów Zabytkowych.

Międzyczasie kupiłem VW, którym byłem na Gibraltarze, co okazało się strzałem w 10 !
Trzy auta to trochę dużo by je wszystkie utrzymać i przyszedł czas rozstania z Żukiem.
Wystawione przeze mnie ogłoszenie dało ogromny odzew i Żuk po jednym dniu zmienił właściciela.
Nie bolało, nie płakałem , nie tęskniłem - Żuk mimo iż był totalną wtopą dał mi bardzo wiele :)

Do sedna - Żuka kupili ludzie, którzy pokochali go od pierwszego wejrzenia. Nie przeszkadzało im nic co mnie od niego odstraszało. Teraz Żuk jest autem klubowym w Oldtimer Chojnów​
Dzięki temu, że Żuk jest teraz kochany spełnia się coś na co ja bym się nigdy nie odważył. "Mój" strażak jedzie do Kraju Basków z tajną misją !!!

Chłopaki jadą nim na ZŁOMBOL​ !!!! Jest to spełnienie marzeń niejednego fana motoryzacji. Przygoda, którą zapamięta się do końca życia przy okazji pomagając dzieciom :)

http://oldtimerchojnow.blogspot.com
Pod tym adresem można śledzić losy Żuczka do czego serdecznie zachęcam :)

Liczę na to, że uda nam się spotkać na trasie rajdu bo wybieram się tam w okresie jego trwania. Jeżeli wszystko będzie się układać po mojej myśli bardzo liczę na wspólny toast na mecie ;)

PS. Jak widać po Żuku każda potwora znajdzie swojego amatora :)

K.

Komentarze

  1. Myślę,że ten polityk na którego się naciąłeś przy zakupie Żuczka,to był polityk jakiegoś najniższego szczebla:)
    Ciekawe czy zdobywa następne szczeble kariery politycznej???
    Jak go spotkasz gdzieś wyżej ,to zawsze możesz mieć na niego "kwity" :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Złodzieje ze Strasburga

"Być jak Kamil G"